autor
Magda

Jagody, bursztyny i ocean – „światowa” paletka Born To Run od Urban Decay – moja opinia

Hej Piękne Istoty!

Przyznaję się: palety do makijażu to moja słabość. W ich zakupie i testach jestem niepohamowana. Namiętnie śledzę nowości i po prostu nie potrafię się oprzeć paletom takich marek, jak Too Facet, Anastasia BH czy Urban Decay. Kat Von D ma w mojej szufladzie osobne, zaszczytne miejsce, a malowanie oczu po prostu mnie… uspokaja i wycisza. Tak, wiem że można znaleźć nieco tańszy i mniej ekscentryczny sposób na to, by być „calm” w ciągu dnia, ale cóż… przynajmniej dzięki temu mogę Wam opowiedzieć o kosmetycznych, kolorowych nowościach do makijażu.

Ostatnio wpadła mi w ręce paletka do makijażu Born To Run od Urban Decay. Czy warto ją kupić? Co jest w niej takiego nietypowego? Jak maluje? Jakie daje możliwości? Zapraszam na recenzję.

Urban Decay Born To Run – otwieramy paletkę czyli pierwsze wrażenie

Paletka jest oczywiście wydana pięknie i wygląda bardzo oryginalnie – jej oprawą są zdjęcia z najpiękniejszych zakątków świata – dla twórców palety stanowiły one inspirację i miały wpływ na dobór odcieni znajdujących się wewnątrz palety.

Born To Run to cienie światowe – dzięki nim jesteśmy w stanie uchwycić zarówno zachód słońca w Grecji, jak i lazur norweskich fiordów czy piękne odcienie bursztynowych plaż. Kolory orientalnych przypraw? Barwne odcienie japońskich ogrodów? Dziewczyny, z tą paletką możecie wszystko!

W jej wnętrzu skrywa się aż 21 barwnych i doskonale napigmentowanych cieni do powiek o nasyconych barwach. Ja osobiście byłam bardzo mile zaskoczona doborem kolorów. Paleta jest barwna i daje wiele możliwości w makijażu. Znajdziecie w niej zarówno matowe, jak i satynowe oraz perłowe cienie do powiek, które zachwycają różnorodnością barw. Mam wrażenie, że każdy kolor jest niezwykle oryginalny i po prostu piękny.

Urban Decay Born To Run – cienie, kolory, pigmentacja

Nowa paletka od Urban Decay bardzo mile mnie zaskoczyła swoja różnorodnością. Trzeba przyznać, ze 21 cieni to szczodry dar – są one tak różnorodne kolorystycznie, że da się z niej stworzyć nieskończenie wiele makijaży.

Born To Run zawiera zarówno kilka klasycznych, podstawowych odcieni nude, które są tak dobrane, aby stworzyć piękny makijaż dzienny, lub zaaplikować je jako bazę pod cienie w bardziej intensywnych kolorach, a mamy w czym wybierać: w palecie zamknięto bowiem zarówno ciepłe, bursztynowe, ceglane i pomarańczowe kolory, jak i tradycyjną czerń o świetnej pigmentacji (idealną do wieczornego smokey eye), jak również odcienie różu, fiolety, lazur, zieleń, ciemny brąz, metaliczny grafit… innymi słowy to po prostu tęcza barw zamknięta w jednym, pięknym pudełeczku.

Urban Decay Born To Run – makijaż

Jak wygląda makijaż wykonany paletką Born To Ride? To po prostu majstersztyk. Cienie mają pudrową konsystencję, genialną pigmentację, dobrze się aplikują, świetnie blendują na powiece, są trwałe i nie osypują się, a do makijażu nie potrzeba ich nakładać wiele – idealnie trzymają się na powiece i każdy odcień doskonale się rozprowadza.

Jeśli nowa paletka od Urban Decay wpadnie Wam w ręce – koniecznie wypróbujcie jej zarówno w klasycznym makijażu w stylu nude, jak i w nieco bardziej ekstrawaganckich zestawieniach: dwa odcienie fioletu świetnie komponują się zarówno z ceglanym, lekko pomarańczowym odcieniem (still hot) jak również z ciemnymi brązami (np. riff).

Makijaż w odcieniach lazurowego morza lub zielonych fiordów? Nic prostszego – zielenie z paletki idealnie mieszają się ze sobą lub dobrze komponują ze wszystkimi odcieniami brązu oraz beżami i metalicznym cieniem w kolorze grafitowym.

Paletka Born To Ride nie zawiera jednak jedynie „poważnych i dostojnych” kolorów – dzięki niej możecie również stworzyć bardziej młodzieńczy makijaż: wystarczy, że sięgniecie po cień w kolorze odymionego złota lub intensywnego różu. Nie zabrakło w niej również modnego ostatnio cienia w kolorze metalicznego niebieskiego – idealnie nadaje się on do dżinsowych stylizacji.

Urban Decay Born To Ride – opinie

Moim zadaniem to jedna z lepiej skomponowanych paletek, jakie w ogóle się ukazały. Jest ciekawa, nie dobija monotonią, daje nieograniczone możliwości w makijażu, a cienie można precyzyjnie łączyć ze sobą aby otrzymać jeszcze inną, ciekawą i oryginalną barwę na powiece.

Gdzie byłyście na wakacjach? Może było to morze… ;D Może macie ochotę zaakcentować to makijażem? Używałyście już paletki od Urban Decay? Co o niej sądzicie? Czy dla Was również 21 szałowych odcieni jest niewyczerpanym źródłem inspiracji? Napiszcie koniecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *